Dołącz do nas
sklep snowgirl.pl

Kasia Rusin dla snowgirl.pl

Newsy

Kasia Rusin dla snowgirl.pl

Kasia Rusin – absolutnie pełna sprzeczności – ma w sobie niesamowitą młodzieńczą pasję i energię broni jądrowej! Od razu da się odczuć, że to co kocha, robi na 1000%!

O wszystkim opowiada z takim zapałem, jakby dopiero co zaczęła, dopiero co spróbowała! Tak łatwo przy niej dać się ponieść – jak opowiada to samemu chciałoby się robić dokładnie to samo! Jednocześnie z  drugiej strony Kasia jest romantyczna, marzycielska, spokojna… no jak to kobieta 😀 Ale powiem szczerze, że ciężko ją rozgryźć 🙂 Mam nadzieję, że i Was zaintryguje 🙂 Zapraszam do lektury!

Zdjęcia: Marco Zeta i archiwum prywatne Kasi

 

cid_84a570c4-055a-4409-85d4-c8258c836f12

– Pierwsze i podstawowe pytanie – dlaczego snowboard? Co Ci daje jazda na desce?

Przez ludzi. Większość moich przyjaciół jest lub była związana ze snowboardem. Snowboard, szczególnie w tej freestylowej formie to dość specyficzny sport, przez co przyciąga różnych ciekawych i kreatywnych ludzi i to właśnie tych ludzi uwielbiam i wśród nich się odnajduję, podobnie jest ze środowiskiem surfowym i deskorolkowym. Niestety, jako że jestem z Krakowa to do wody mam daleko, a z deskorolką mi jakoś zawsze było nie po drodze.

Odpowiadając na drugie pytanie, jazda na desce to mój sposób na relaks, na odstresowanie się, po części też ucieczka przed codziennością i rutyną. Oprócz tego to jedna wielka przygoda – podróże, odkrywanie nowych miejsc, poznawanie nowych ludzi, siebie samej i swoich granic…

– Od jak dawna jeździsz na desce? Wiele osób zaczyna od nart – tak było również w Twoim przypadku, czy od razu snowboard?

Na początku były narty, klasycznie. Pierwszy raz na desce stanęłam w wieku 8 lat i już tak zostało.

– A od czego się zaczęło? Sama stwierdziłaś że chcesz się nauczyć czy był ktoś kto stał się takim „motorem”?

Dostałam deskę na mikołaja. Myślę, że było to za sprawą mojego rodzeństwa, które już wtedy jeździło na desce, także można powiedzieć, że mam to we krwi.

cid_2f3d5d3a-f832-4ed1-a70d-bbd4158aa535

– Czy są jakieś osoby, które w jakiś szczególny sposób przyczyniły się do Twojego sukcesu?

Poza rodziną, to na pewno Iwona Kotuła, która mi pomagała prawie od początku i jeździła ze mną dookoła świata oraz Marek Doniec, który w jakiś magiczny sposób pojawiał się i pomagał w ważnych i decydujących momentach.

– Co jest najtrudniejsze podczas nauki jazdy na desce? Co mogłabyś doradzić dziewczynom, które zaczynają ?

Znajdźcie sobie fajną ekipę, z którą będziecie mogły jeździć w góry! Takich ludzi, którzy będą Was zarażać energią i inspirować! Nie muszą to być dziewczyny, i niekoniecznie na desce, z narciarzami też się fajnie jeździ!

– Jak wyglądają Twoje treningi? Zarówno te „zimowe” jak i te poza sezonem? Jak przygotowujesz się do jazdy?

Uważam, że najlepszą formą przygotowania do jazdy na desce jest po prostu jazda na niej. Żaden trening na siłowni czy nawet na trampolinach, nie odda tego co dzieje się na stoku. Dlatego nie ćwiczę “pod deskę”, jestem na desce tyle ile tylko mogę, również w lato, nawet powiedziałabym, że szczególnie w lato, a oprócz tego jestem ogólnie aktywna, bo po prostu inaczej się nudzę! Także jak nie mogę być na śniegu to próbuję surfować, pływam, jeżdżę na rolkach, longboardzie… to co robię w dużej mierze zależy od tego gdzie i z kim jestem.

– Miałaś jakąś poważniejszą kontuzję? A jeśli tak to czy przeszło Ci wtedy przez myśl żeby przestać jeździć na desce?

Miałam dwie operacje kolan. Sezon po sezonie. Na pierwszą powiedzmy, że byłam przygotowana, więc powrót był szybki i bezproblemowy, ale druga zadecydowała tak na prawdę, o moim starcie w Igrzyskach, a raczej jego braku, także gorzej ją zniosłam, chociaż patrząc z perspektywy czasu to uważam, że nic się nie dzieje bez powodu i nie byłabym gdzie jestem teraz, gdyby nie te dwie kontuzje. Ale obie tak naprawdę nie były bardzo poważne. Myślę, że najpoważniejsze są moje częste wstrząsy mózgu (wstrząśnienia). Ciężko mi je już jest nawet zliczyć, ale wiem, że złamałam 5 kasków. Te urazy mnie najbardziej przerażają, bo za każdym razem mój organizm reaguje inaczej. Miałam momenty, kiedy chciałam skończyć ze snowboardem, ale to nie ze względu na kontuzje. Tak czy siak, skończyć się nie da, bo to nie tylko sport, ale duża część mojego życia, mnie samej.

cid_e74cc62c-52ca-4526-b37b-b0817c6ff392

– Odwiedzasz czasem jakieś polskie miejscówki? (wiadomo, o ile nasz kapryśna zima na to pozwala) A jeśli tak to które lubisz najbardziej?

To bardzo zależy od sezonu, ale w zeszłym sezonie bardzo podobało mi się w Białce Tatrzańskiej, gdzie Park Pirates zrobiło dobrą robotę, i park był prawdziwym placem zabaw. To jedno z miejsc, które bardzo lubię, szczególnie na wiosnę.

– A jakie zagraniczne miejscówki mogłabyś polecić? Gdzie warto się wybrać? Gdzie są najfajniejsze snowparki?

Mam sentyment do Livigno. Świetne skocznie i zazwyczaj super pogoda. Teraz kiedy mieszkam w Barcelonie większość sezonu spędzam w Andorze, głównie w Vallnord, a jak tam wyłączą wyciągi to wieczorem jadę do Sunset Parku w Gran Valira, gdzie można jeździć do nocy. W tym sezonie mam nadzieję też więcej pojeździć w Font Romeu, we francuskich pirenejach, Cerler w hiszpańskich i w Sierra Nevada na południu kraju. Ogólnie uważam, że Pireneje są bardzo niedocenione, szczególnie Andora. Park w Vallnord to istny raj na ziemi, 3 idealne skocznie w linii, krótki wyciąg bez kolejek, idealna kombinacja raili i shaperzy, którzy dbają o park 2 razy dziennie, a ski pass do parku kosztuje połowę tego co w Alpach!

– Jakie są Twoje dotychczasowe największe osiągnięcia?

Snowboardowe rozumiem? Myślę, że obecność w Salomon International AM Team i w europejskim teamie Dakine kilka lat temu. Jeśli chodzi o zawody to mogło by się wydawać, że Mistrzostwo Świata Juniorów albo wygrana w Pucharze Świata w Slope Style’u, ale dla mnie osobiście to chyba udział w Arctic Challenge i 13ste miejsce na Mistrzostwach Świata TTR w Oslo, porównywanych rangą do Igrzysk. To były na prawdę duże przeszkody i duże wyzwanie.

– A do czego jeszcze dążysz, co byłoby spełnieniem Twoich snowboardowych marzeń?

Mam jeszcze pare rzeczy na liście, na pewno wyjazd na powder do Japonii, możliwość poskakania na skoczniach z Nine Queens… Bardzo chciałabym też więcej nagrywać, mam nadzieje, że w tym sezonie się uda! Poza tym podoba mi się uczenie innych, już drugie lato miałam szansę jeździć z młodymi dziewczynami od siebie z klubu i podzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami. Niesamowite jak to człowieka cieszy!

cid_078498f3-b3a3-459c-af74-fb68cd79fbf3

– Wiemy, że w męskim snowboardingu jest tak, że chłopaki zawsze trzymają się razem czerpiąc ze wspólnej jazdy mega przyjemność. A jak to jest z dziewczynami? Czy tutaj również chodzi głównie o fun czy jednak pojawia się jakaś zazdrość, niezdrowa rywalizacja? Wiadomo – z dziewczynami różnie to bywa 😛

Z doświadczenia wiem, że dziewczyny czerpią nawet większą przyjemność ze wspólnej jazdy. Można to zobaczyć na Pink Jamie, albo na edicie z Klaudią Medlovą, Spenser O’Brien i Anna Gasser z zeszłego sezonu. Dziewczyny umieją trzymać się razem. Chociaż najlepiej jest, gdy ekipa jest wymieszana, trochę dziewczyn, trochę chłopaków. Wtedy jest zabawniej.

– Czy masz jakiegoś swojego snowboardowego idola?

Parę. Klaudia Medlova i Brage Richenberg, za humor, styl i ich podejście do snowboardingu. Ostatnio też zakochałam się w stylu szwedzkiego snowboardzisty Mansa Hedberga, dawno nie widziałam takiej jazdy! Oprócz tego uwielbiam jeździć w parku z Mario Prestelem i Markiem Salasem, są niemożliwie inspirujący! Nie mogłabym też nie wspomnieć o braciach Wolak i Wojtku Pawlusiaku, którzy rozwijają snowboard w Polsce jak nikt inny, i dzięki im za to! I na koniec, Kuba Szkaradek i Wojtek Wojtyła to duo nie do pokonania!

cid_3b093020-df0e-415f-a7f1-114eae84cf16

– A co Ci daje największą frajdę? Freestyle, jazda po przeszkodach itp. czy freeride? Co raz częściej się słyszy, że wiele osób jak już osiągnie pewne umiejętności we freestyle’u, to jednak wybiera puch J Jak jest w Twoim przypadku?

Jest w tym coś. Jako że nie startuje na razie w zawodach to miałam w zeszłym sezonie wreszcie czas, żeby trochę pojeździć w puchu. Freeride daje doznania nie do porównania z niczym innym. 100% przyjemność! Ja kocham snowboard w całości – jibbing, trasę, skocznie, pipe, puch, nawet slalom sobie czasem przejadę dla zabawy…

– Skąd się wziął pomysł na zorganizowanie Pink Jamu? Mamy nadzieję że ta impreza już na dobre wpisze się w kalendarz polskich eventów snowboardowych 😉

Był to efekt mojej współpracy z wcześniejszymi sponsorami, kiedy stwierdziliśmy, że potrzeba takiego eventu, bo od kilku sezonów nic się nie działo w kobiecym środowisku freestylowym. Pierwsze edycje były szczególnie udane, jednak w osatnich latach z różnych powodów, ale było coraz gorzej, dlatego też w zeszłym roku już się nie pojdjęłam organizacji. Jak już mam coś robić, to dążę do tego, żeby było to jak najlepsze, a jeśli się nie da, to wolę tego nie robić w ogóle. Tak też się stało z Pink Jamem. Mam jednak nadzieję, że kiedyś uda się zrobić reaktywację!

– Gdybyś miała zachęcić dziewczyny, które nadal się wahają czy wskoczyć na dechę, to co byś im powiedziała?

Nie ma co się za dużo zastanawiać!

cid_bae05574-df42-461c-9f5a-34add2964763

– Jakie są Twoje plany na ten sezon?

Mam nadzieję jak najwięcej czasu spędzić na śniegu. Chcę lepiej poznać hiszpańskie miejscówki i snowboarding w tym kraju. Chciałabym też znaleźć nowych sponsorów, którzy pomogliby mi realizować te plany.

– Co poza snowboardem? Czym się zajmujesz na co dzień?

W tym roku kończę studia z reklamy i brandingu w szkole designu w Barcelonie. Także projektuję. Od grafiki, po video, ilustracje, strategie marki itp. Mam nadzieję w przyszłości połączyć to z moim doświadczeniem ze snowboardu. Poza tym uczę się hiszpańskiego; podróżuję ile mogę; pomagam w Fashion Revolution, inicjatywie wspierającej zrównoważoną modę (sustainable fashion – tak to się po polsku mówi?)…

– Zimą snowboard, a latem?

Jakiś czas temu odkryłam, że tak na prawdę to snowboard lubię najbardziej wiosną i latem, a w zimie surfing. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się wreszcie spędzić tak rok!

cid_853a034e5c8741c5aa420d58026a63c2kasiakomputer

– Jak spędzasz swój wolny czas?

Głównie podróżuję. Jak nie na deskę, to w nowe miejsca lub żeby odwiedzić przyjaciół i rodzinę. Poza tym uwielbiam robić zdjęcia, ostatnio szczególnie analogowe. Uczę się rysować, czytam, dużo czytam… uwielbiam dobre magazyny i książki.

– Teraz trudne pytanie – jaką jesteś osobą? Co możesz nam o sobie powiedzieć?

cid_0738a797-91fb-47bb-ab9a-351c72f24594Hm. Ciekawską. Jestem ciekawa świata i ludzi. Jednak nie jestem z tych co zadają dużo pytań, raczej słucham. Lubię ludzi, ale nie w dużych ilościach, bardziej z osobna, niż w grupię. Jestem bardzo nostalgiczna i dużo marzę. Uwielbiam spać. Lubię śnieg, ale nie lubię zimna. Lubię fale, ale nie lubię wiatru. Staram się zawsze myśleć pozytywnie i w każdej rzeczy, w każdym doświadczeniu znaleźć coś pozytywnego. Nie lubię się nudzić, nie lubię papierosów i nie lubię arogantów. i wpychania się w kolejkach. i kolejek samych w sobie. Jestem jak to nazywają sapioseksualna i podobają mi się inteligentni ludzie. lubię rośliny, dużo roślin. odpowiedziałam na Twoje pytanie?

– A jak spędzasz Święta i Sylwestra?

Z rodziną, jak tylko się da to w jakimś ośnieżonym miejscu. W tym roku udało mi się przekonać wszystkich i jedziemy całą ekipą do Andory, także cieszę się jak małe dziecko, bo nie dość, że to moje ulubione miejsce, to jeszcze będę tam w tak szczególnym czasie z rodziną i moimi hiszpańskimi przyjaciółmi 🙂

cid_61e89254414740c8ae4d72911b7a3274kasiakomputer

Dodaj komentarz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Newsy

koszulki snowgirl.pl
ehschool

Ostatnie artykuły

Sklep snowgirl poleca

Do góry